Pokój w mieszkaniu: stare meble

22.7.16 0 Komentarzy A+ a-

Pierwszą rzeczą za jaką zabraliśmy się w trakcie remontu było wyniesienie mebli. Część z nich wylądowała pod śmietnikiem, a część zabraliśmy na przyczepie do domu. W bloku nie ma windy, ale na szczęście mieszkanie znajduje się na pierwszym piętrze, więc schody nie były problemem. Okazało się jednak, że po rozkręceniu mebli, zrobiło się z nich bardzo dużo kawałków, które trzeba było wynosić pojedynczo, czasami udało się zabrać np. dwie półki na raz. Krótko mówiąc, było sporo biegania w tę i z powrotem. Najwięcej ochodził się mój brat, który jako najmłodszy w rodzinie często robi za chłopca na posyłki ;). Przy wynoszeniu mebli nie mogło być wyjątku.



Po odsłonięciu meblościanki naszym oczom ukazała się żółta ściana w srebrne wzorki. Farba na niej była bardzo dziwna, jakby sproszkowana. Podczas dotykania zostawała na skórze i, krótko mówiąc, trochę się jej baliśmy. Nie wiadomo było jak będzie się zachowywać podczas zdrapywania, ani czy uda się ją pokryć białą farbą. Tym bardziej, że w moich planach na połowie ściany miała być szafa, a pozostała część miała pozostać otwarta


Walkę z tapetą i żółtą farbą opiszę bardziej szczegółowo w następnym poście, bo zdecydowanie dało nam to w kość. Wszystko przez PRL, ale o tym już wkrótce.


Dziękuję za komentarz!