Krótka historia życia i śmierci Gościa

25.2.14 3 Komentarzy A+ a-

Miesiąc temu, w nocy z 25 na 26 stycznia Gościu został potrącony przez samochód i zdechł na miejscu. Dokładnie przed domem, po drugiej stronie drogi. Kto dłużej śledzi mojego bloga wie, że zawsze gdy robiliśmy zdjęcia to Gościu przychodził.
Był bardzo towarzyskim kotem, uwielbiał gdy się go głaskało. Śmialiśmy się, że to samogłaszczący się kot, bo łasił się nawet o otwarte drzwi samochodu : ). Żadna mysz nie miała szans w konfrontacji z Gościem, był postrachem wszystkich gryzoni (i ptaków, generalnie wszystkiego co się ruszało). Monia mówiła na niego kot-arystokrata, bo chodził jakby był władcą świata. Myślę, że nieprędko zdarzy się nam drugi taki kot.

3 komentarze

Write komentarze
Zocha-Fashion
AUTHOR
26.02.2014, 15:13 delete

fajny kotek, ja niestety nie mogę mieć takiego w domu, ponieważ mój mąż jest uczulony, ale za to mamy pieska :)
Pozdrawiam serdecznie
Zocha :)

Reply
avatar
El Zal
AUTHOR
26.02.2014, 20:23 delete

Zawsze boli, gdy tracimy czworonogiego przyjaciela. Wiem z doświadczenia, ale będzie lepiej :* W moim domu zawsze były jakieś zwierzaki. Moje psiaki śpią teraz na dywanie w moim pokoju :) Kocham je najmocniej w świecie. Sporo zwierzaków w schroniskach czeka na pomoc. Pomyśl o tym. Pozdrawiam ciepło

Reply
avatar
Kaja Ewa
AUTHOR
06.03.2014, 13:08 delete

matko jaki piękny i kochany <3
taka szkoda,,, :(

http://www.kefashionsisters.blogspot.com/

Reply
avatar

Dziękuję za komentarz!